Sri Lanka dawny Cejlon - wyspa słoni



100% wilgotności to mało powiedziane! Powiedziałbym, że 200% nic co wisiało na balkonie w hotelu nie wyschło :)

Przygoda życia. Tak ale było też groźnie. W życiu człowiek uczy się cały czas. My nauczyliśmy się szanować ocean i jego potęgę.
Kiedyś pod nazwą Cejlon - dzisiejsza nazwa państwa Sri Lanka, przyjęta w 1972 oznacza w sanskrycie „olśniewający kraj”. Obecna nazwa jest współczesną adaptacją nazwy występującej w Ramajanie, gdzie wyspa znana jest jako Lanka. Nazwa Cejlon (ang. Ceylon) sięga swoim rodowodem sanskryckiego słowa sinha (lew). Sinhala może być rozumiana jako „krew lwa”. Ponieważ na Sri Lance nie występują lwy, nazwa ta mogła odnosić się do lokalnego bohatera, dziadka króla Vijayi. W języku pāli, nazwa sanskrycka nazwa Sinhala to Sihalam, wymawiana jako Silam.

Głównym źródłem utrzymania na Sri Lance stanowi rolnictwo, ale rozwija się także handel i przemysł, ten ostatni zwłaszcza wokół aglomeracji Kolombo. Jest to jeden z niewielu krajów, w których licznie występują szlachetne kamienie - ze Sri Lanki pochodzi na przykład 400-karatowy szafir Blue Belle of Asia.

26 grudnia 2004 roku największe od prawie pół wieku podwodne trzęsienie ziemi wywołało falę tsunami, która spowodowała znaczne szkody nie tylko na Sri Lance, ale także w Tajlandii, Indonezji i na Malediwach - zginęło około 300 000 osób. Sri Lanka bardzo ucierpiała - zginęło na niej ponad 40 000 osób, wiele innych jest zaginionych. Ucierpiała na tym także gospodarka wyspy, wybrzeże było zniszczone.

Od 2006 roku turyści coraz chętniej odwiedzają Sri Lankę.

Nasza opowieść zaczyna się od wyboru hotelu.

Postawiliśmy po raz pierwszy na los szczęścia. Wybraliśmy hotel 4* ale bez wskazywania konkretnego. Nie powiem żebysmy na tym wyszli najlepiej dlatego sugeruję innym żeby się zastanowili zanim zaryzykują.

Hotel nie był imponujący przy samiutkiej plaży z małym basenem i pięknym widokiem na ocean. Wszystko byłoby nie najgorzej jednak mieliśmy zastrzeżenia do czystości a oferta ALL Incusiwe do imponujących nie należała. Jak pomyślę o tym tsunami w 2004 roku to mam ciarki na plecach bo ten hotel mógł być zmieciony z powierzchni ziemi.

Widok wspaniały... mała, ale ładna piaszczysta plaża z piaskiem podobnym do naszego nad Bałtykiem. Ocean i jego fale.

Właśnie tu mieliśmy niesamowita zabawę fale uderzały z taka siłą że nie sposób było utrzymać się na nogach. Nie wolno było wtedy wchodzić za daleko od brzegu bo fala powrotna tak wciągała że nawet najlepsi pływacy nie byliby w stanie wrócić do brzegu. Raz sobie to uświadomiliśmy gdy była łagodna falująca woda. Przepłynęliśmy jakieś 4 metry od brzegu za pierwszą wyrzucająca falę na brzeg i świetnie pływało się pomiędzy falami góra i dół ocean był spokojny wysokość fali górnej jakieś 1 metr w stosunku do dolnej.

Problem pojawił się, gdy chcieliśmy wrócić do brzegu a brakowało do przepłynięcia jakieś 2-3 metry żeby fala nas wypchnęła. Wystraszyliśmy się gdy płynąc mocną krytą żabka nie mogliśmy pokonać fali która cofała nas w poprzednie miejsce. nawet jak to piszę to mam nieprzyjemne wrażenie lęku. Jednak spięliśmy się i krytym crawlem bijąc rekami ile sił pokonaliśmy te makabryczne 2 metry. Potem fala dosłownie wypluwała na piasek.v Nauczka do końca życia i przestroga, a woda wtedy tak niewinnie falowała... Dobrze, że nie zabraliśmy dziecka ze sobą do wody wtedy...

Słońce, plaża ciepłe fale oceanu - to już nam przestało wystarczać zapragnęliśmy jakiejś przygody. Wyruszamy więc na objazd Cejlonu.

Pociągiem, minibusem, na słoniach, piechotą...

Żeby zobaczyć prawdziwy Cejlon trzeba pojechać na wyprawę z tubylcami, a nie z wycieczką autokarem biura podróży.

Zjeść ananasa z plantacji, dotknąć drzew kauczukowych, umyć uszy słoniowi, napić się herbaty u źródła... To opowieść, którą Wam opiszemy.

© ergo-media 2008 Wszelkie prawa zastrzeżone